"Tajemnica drewnianej sowy"

Sposób na prawdziwą wakacyjną przygodę ...

Jaki jest sposób na prawdziwą wakacyjną przygodę? Oczywiście poszukiwanie skarbu! Podczas banalnie zapowiadających się wakacji z rodzicami dawaj jedenastoletni bohaterowie tej książki trafiają pewnego dnia na tajemniczy ślad. Drążąc temat, poznają niezwykłą historię wypełnionej złotem organowej piszczałki, która zaginęła podczas II wojny światowej. Wraz z młodą pilotką motolotni postanawiają rozszyfrować zagadkę i odnaleźć ukryty skarb, co wcale nie jest proste. Po drodze trafiają na rozmaite przeszkody, które poważnie utrudniają śledztwo, a czasem wręcz zatrzymują je w martwym punkcie. Zapał i dociekliwość chłopców udzielają się jednak ich rodzicom oraz miejscowemu pastorowi i jego żonie.

Przeczytaj fragment książki


Magdalena Lewańska
Już jako dziecko marzyłam o tym, żeby zostać pisarką.
Albo królewną.
Albo pisarką.
Albo królewną.
Królewną nie zostałam.

Od kiedy pamiętam, opowiadałam sobie bajki na dobranoc. Zawsze byłam ich główną bohaterką i występowałam ubrana w niebieskie śpioszki. Gdy tylko nauczyłam się pisać, zaczęłam "tworzyć". Głównie sztuki teatralne o królewnach.

Gdy zbliżałam się do trzydziestki, po raz pierwszy zaczęłam wątpić, że uda mi się urzeczywistnić dziecięce marzenie. Ale wtedy odkryłam, że Selma Lagelöf wydała swoją pierwszą powieść, będąc już po trzydziestce, i odetchnęłam z ulgą. Dziesięć lat później historia się powtórzyła: usłyszałam o jakimś czterdziestoletnim debiutancie i znów uznałam, że jeszcze mam czas. Dziś moja szuflada pęka w szwach. Jest w niej jeszcze kilka powieści i wiele opowiadań.

Od ponad trzydziestu lat mieszkam w Niemczech. Dlatego tam rozgrywa się akcja moich utworów - to są realia, które znam. Piszę nadal głównie po polsku, ale już coraz częściej także i po niemiecku. Czasem jest mi nawet łatwiej wyrazić coś po niemiecku, bo polski zamroził mi się na poziomie słownika niedojrzałej dziewczyny. Drewnianą sowę napisałam najpierw po niemiecku, dla mojej przybranej córki.