Wszystko o Astrid...

Sto lat temu w Szwecji przyszło na świat dziecko - dziewczynka, która otworzyła przed dorosłymi królestwa dziecięcej wyobraźni i eksperymentów, a przed dziećmi - salony i gabinety dorosłych... 14 listopada 1907 roku urodziła się Astrid Lindgren.

Kiedy kilka miesięcy temu sięgnęłam po stos biografii tej najsłynniejszej chyba autorki książek dla dzieci, planowałam napisać artykuł, który przybliży wszystkim sylwetkę tej pisarki. Jednak w trakcie przeglądania książek pomyślałam, że nie jestem biografem i znacznie lepiej będzie, jeśli napiszę coś o tym, co trzymam w rękach. Potem każdy według swego gustu będzie mógł sięgnąć po konkretną, najbardziej interesującą go książkę.

Jak to się stało, że Astrid Lindgren udało się pisząc swe książki powrócić do krainy dziecięcych zabaw, wrażeń, a jednocześnie interesować się zagadnieniami społecznymi, brać udział w życiu politycznym kraju, zajmować się ekologią? I jak ona to zrobiła, że angażując się w literaturę dla dzieci - dziedzinę wówczas uważaną za tak niepoważną, stała się autorytetem w tak wielu innych dziedzinach?

Sama opowiadała, że uwielbiała się bawić, ale ta zdolność zanikła, gdy skończyła dwanaście lat. Powróciła zaś dopiero, kiedy urodziły się jej dzieci. O tym pierwszym okresie życia, o dzieciństwie, opowiada książka Christiny Bjork "Przygody Astrid - zanim została Astrid Lindgren". Masa faktów z życia pisarki przepleciona została ilustracjami i zdjęciami. Kiedy pierwszy raz wzięłam tę książkę do ręki, pomyślałam, że Astrid by się ona chyba spodobała: autorka publikacji traktuje dzieci poważnie, opisuje życie na szwedzkiej wsi ze szczegółami, dokładnie wszystko objaśnia, odsyła spragnionego wiedzy czytelnika do kolejnych książek Astrid, porównuje, przedstawia, nie stroni też od informacji trudnych, nie cenzuruje (pisząc o życiu Astrid już dorosłej, zamieszcza również fakty dotyczące Lassego - jego urodzin i oddania rodzinie zastępczej). Możemy się dowiedzieć, jak wiele w książkach Astrid Lindgren jest odzwierciedleniem jej własnych zabaw z rodzeństwem, ile miejsc z dzieciństwa się w tej twórczości przewija, jak ogromną rolę grają wspomnienia (zresztą nie tylko samej Astrid, ale także np. jej ojca, Samuela). Dzieci i ich rodzice dostają wraz z tą książką materiał do rzetelnych studiów nad postacią autorki, jej życiem, jej książkami. I marzy mi się, żeby ktoś dostrzegł potrzebę pisania w taki sposób o innych pisarzach, poetach - prosto, lecz prawdziwie, z lekką zanętą do dalszych poszukiwań (może za kilka bądź kilkanaście lat jakiś słynny biograf powie, że właśnie ta książka była motorem do szukania wiadomości o innych twórcach...).

Drugą książką, którą czytam i przeglądam po wielekroć, są "Portrety Astrid Lindgren", autorstwa Johana Erseusa, Jacoba Forsella i Margarety Strömstedt . Ten album dla mnie jest jakby kontynuacją książki Christiny Bjork - już nie dla dzieci, a dla dorastającej młodzieży (przynajmniej w swej warstwie informacyjnej), kroniką jej życia, potwierdzeniem "pięknego szaleństwa" kobiety, która raz na zawsze, nieodwołalnie zmieniła oblicze literatury dla dzieci, a zapewne w dużym stopniu również sposób postrzegania dzieci przez nas, dorosłych.
Widzimy więc jej rodziców na surowych, ascetycznych fotografiach w barwie sepii. Widzimy Astrid i jej rodzeństwo, dom, przyjaciół. Przeglądamy te zdjęcia jak własny rodzinny album, rozpoznając te same twarze, dopasowując je do opisanych obok wydarzeń jak do naszych prywatnych wspomnień... Jest tam miejsce i na anegdotę, i na dokument, wreszcie na małe sprostowania, odkrycia pewnych niewielkich sekretów (nie ukrywam, że mnie bardzo zafrapowały: które zdjęcia są prawdziwe, a które pozowane...).

Jeśli już dość faktów z życia, opisów miejsc i osób, warto sięgnąć po trzecią wydaną w Polsce książkę o wielkiej pisarce: "Astrid Lindgren. Opowieść o życiu i twórczości" Margarety Strömstedt, uznawaną (nie tylko u nas) za najważniejszą książkę o pisarce i jej dziele. Niełatwo się ją czyta - zwłaszcza, jeśli ktoś spodziewa się anegdot, bo jest to prawdziwie naukowe opracowanie, mówiące nie tylko o samej Astrid, ale kreślące dokładnie sytuację literatury dziecięcej w Szwecji w latach powojennych, czerpiące z listów zarówno pisarki, jak i jej respondentów z czasów, gdy pracowała jako redaktor w jednym z wiodących wydawnictw. Kiedy się dokładnie wczytać, znajdziemy tam wizję mistrzyni tworzącej nowe trendy literackie, mecenasa wyciągającego na światło dzienne nieznanych pisarzy (bo do mecenatu w tym kształcie nie potrzeba było Astrid pieniędzy, a zasobów taktu, intuicji i dawanej wszystkim nadziei). Zaskakuje ta książka, zmusza do ogromnej uwagi, wręcz wysiłku.

Na koniec jeszcze kilka zdań o niewielkiej książce Jacka Podsiadło - "Pippi, dziwne dziecko". Piszę o niej w tym miejscu, na końcu, nie dlatego, że najmniej ważna, ale dlatego, że mówi nie o samej Astrid, lecz o sztandarowej postaci z jej twórczości. Mała dziewczynka z rudymi włosami wywołała ogromną rewolucję w postrzeganiu bohaterów dziecięcych lektur, wywróciła do góry nogami uporządkowany świat, w którym dorośli wychowywali, a dzieci miały słuchać i być grzeczne. Chociaż postać powstała właściwie przypadkiem (każdy chyba zna anegdotę o tym, jak córka Astrid Lindgren, leżąc w łóżku z zapaleniem płuc prosiła: "Opowiedz mi o Pippi Langstrump"), to opisując jej niezwykłe przygody autorka rozprawiała się kolejno z różnego rodzaju ograniczeniami kulturowymi, stereotypami, dotyczącymi dzieci w latach czterdziestych (oraz latach późniejszych, wystarczy przypomnieć, że bywały potem czasy i miejsca, gdy "Pippi..." była lekturą zabronioną). Blisko sześćdziesiąt lat później z podobnymi stereotypami rozprawia się Jacek Podsiadło, poeta i filozof, przy okazji zastanawiania się czy też wyjaśniania różnych scen z książek Astrid.

Nadal postać dziewczynki stanowi dla niektórych wyzwanie, dla innych jest czymś kompletnie niezrozumiałym...
Nadal jest kontrowersyjna. A może jednak nie mam racji? Może jednak to też jest kolejna biografia, opowiedziana według... autobiografii?

i2h2