D.O.M.E.K.

"D.O.M.E.K."

Tekst i ilustracje: Aleksandra Machowiak, Daniel Mizieliński

Wyd. Dwie Siostry, Warszawa 2008


Architektura otacza nas zewsząd, czy to nam się podoba czy nie. Nie wszyscy zwracamy uwagę na jej jakość, większość ludzi ceni raczej architekturę historyczną, a współczesna jest im zupełnie obojętna.
Czy więc nowa architektura jest ciekawa, czy może być zauważona, doceniona przez normalnego człowieka, który raczej nie zagłębia się w jakość przestrzeni?
I jak to zrobić żeby tę nową - bardzo nowoczesną - architekturę pokazać dzieciom, jak je zaciekawić, jak wzbudzić w nich zainteresowanie, skoro nie obrosła ona jeszcze legendą o pradawnym mieszkańcu, który straszy nocą w starym zamczysku czy pałacu, skoro nie mieszkał w niej nikt sławny czy choćby nawet jakiś rycerz, król czy księżna.
Co pokazać, o czym opowiedzieć, żeby było ciekawe, a jednocześnie w jakiś sposób znajome dla dziecka, żeby mogło ono to zrozumieć? Jest coś, co zna każdy - D.O.M.E.K.
Pomysł stworzenia tej książki jest znakomity. Współczesna architektura oferuje nam nieskończoną ilość pomysłów, form, materiałów i jakości. Na całym świecie powstaje mnóstwo fantastycznych obiektów, ale czy byłoby do pojęcia dla dziecka zestawienie filharmonii, dworców, lotnisk, muzeów, innych gmachów publicznych, budowli inżynierskich i domów mieszkalnych? Byłoby to zbyt trudne w odbiorze i zrozumieniu bogactwa pomysłów.
A tu mamy jedną kameralną funkcję - dom mieszkalny. Tę funkcję każdy zna i rozumie .Każdy gdzieś mieszka, każdy ma jakiś swój domek, jedni większy, inny mniejszy.
Ale kto widział choćby jeden taki domek, jaki pokazuje ta książka dla dzieci?
Ta książka to odkrywanie współczesnego świata przez dziecko, odkrywanie jego bogactwa i różnorodności, a jednocześnie bardzo jasny komunikat, że we współczesnym świecie praktycznie wszystko jest możliwe, niemal każdy pomysł można zrealizować.
Z takim komunikatem napisana została też ta książka: "chciałbyś mieszkać w jajku...? Pan Katunori chciał, dlatego poprosił japońskich architektów, żeby mu takie jajo zbudowali."
I tu pomysłodawcom należą się wielkie brawa. A teraz kolejna trudność - jak to pokazać, żeby znowu zatrzymać uwagę dziecka? Czy ciekawe byłoby zestawienie szeregu zdjęć z opisami tej różnorodności? Niestety - mogłaby to być kolejna książka o architekturze, stojąca obok wielu innych, ale czy jakoś specjalnie kierowana do szczególnego, bo dziecięcego odbiorcy? Wątpię. Zdjęcia konkretnych budowli architektonicznych są czasami niezwykle trudne do wykonania, ze względu na sąsiedztwo innych obiektów, a poza tym - czy byłyby chociaż w części tak radosne jak te ilustracje ?
I tu właśnie jawi się kolejny wspaniały atut D.O.M.K.U. - jego komiksowość, humor, wspaniałe kolory i cały szereg drobnych elementów które na pewno znajdą swoich wielbicieli. Niezwykle barwna, drobiazgowa, a jednocześnie czytelna grafika przyciąga i zachęca do śledzenia szczegółów, których jest naprawdę sporo. Jednak cały czas pamiętamy, że to książka dla dzieci i jeżeli komuś brakuje głębszej wiedzy, wystarczy zasiąść do komputera, a niemal każdy spośród przedstawionych w książce domów znajdziemy w Internecie w kilka minut - autorzy zadbali o zamieszczenie oryginalnych nazw.
W książce znajdziemy też szereg szczegółów bardzo atrakcyjnych dla dzieci - położenie domu na świecie i w danym kraju, flaga, portret twórcy, przekroje, aksonometrie (może to się wydawać nieczytelne, ale w dzisiejszych książkach dla najmłodszych jest takie mnóstwo schematów i modeli, że dziecko zrozumie je bez specjalnego trudu, szczególnie, gdy może liczyć na rodzica).
Piktogramy ilustrują cechy charakterystyczne domków, które będzie śledzić nieco większe dziecko, a przemykające tu i tam zwierzęta, żyjące czy to w odległej Ameryce na pustkowiu, czy też w europejskich domach , zainteresują malucha.
Zapytałam moją czterolatkę, co jej się podoba w tej książce - powiedziała, że podoba jej się, że jest kolorowa, że ma fajne ilustracje i że najbardziej podoba jej się dom jajko, bo ona bardzo lubi jajka i nigdy nie wyobrażała sobie, że można zbudować taki dom w kształcie jajka. Ale i podobał się bardzo dom norka, i orzeszek, i domek do picia herbaty. A potem zapytała, czy można zbudować domy w innych kształtach i czy to bardzo trudne.

Ta książka może też się wydać żartem, anegdotą o współczesnej architekturze, niektórzy nawet kupują ją znajomym studentom architektury. Dlaczego? Być może jest tak inna, atrakcyjna w przekazie, że mało ważne wydaje się, że to książka dla dzieci? Ta książka może wzbudzić prawdziwe zainteresowane architekturą i otworzyć umysł młodego czytelnika na wielkie, nieograniczone niemal możliwości.

Przydałaby się też taka książka dla dzieci, która pokazałaby zwyczajny dom w różnych częściach świata, w różnych kręgach kulturowych. Życie codzienne jest naprawdę ciekawe i zapewniam, że byłaby to fascynująca lektura, pod warunkiem, że wiedza o różnorodności kultur i obyczajów zostałaby równie atrakcyjnie podana, jak ta na temat różnorodności architektury - w książce opisanej powyżej.
Wielkie brawa dla pomysłodawców i autorów tej pięknej i nowoczesnej książki.

Zofia Fiuk-Dymek