Domek Pieska

"Domek Pieska"

Książeczka-karuzela

Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 2005


Zastanawiałam się czy pisać tę recenzję, bo doprawdy trudno ocenić czy "Domek Pieska" jest bardziej książką, czy bardziej zabawką. Przeważyło jednak przekonanie, że forma książki niejedno ma imię i gdyby ludzkość zawsze domagała się od niej tego samego wyglądu, nadal czytalibyśmy kamienne tablice.

Co to takiego? To materiałowa książka-zabawka, kwadratowa walizeczka z uszami, która po otwarciu, czy też raczej rozłożeniu, zamienia się w koło podzielone na trzy równe części, odpowiadające trzem różnym mieszkalnym pomieszczeniom. Dodatkowym elementem jest sympatyczna figurka właściciela domku - Pieska. Domek wykonany jest z miękkiej poliestrowej tkaniny, która nadaje się do prania w wodzie. Zawiera sporo przestrzennych i ruchomych elementów. Pomieszczenia połączone są otwierającymi się drzwiami, można zaglądać do lodówki i do szafki kuchennej, widok za oknem sypialni można zmieniać na dzienny i nocy, można jeździć ulubioną zabawką Pieska - czerwoną ciężarówką. Przestrzenna jest częściowo zabudowa kuchni (kuchenka i zlewozmywak), a także łóżeczko w sypialni i wanna w łazience. W wannie Pieska można "kąpać", a następnie układać go w łóżeczku do spania. Czy jest tam w ogóle jakaś treść opisana słowami? Przyznam, że kiedy zadałam sobie to pytanie, sama musiałam popędzić do dziecinnego pokoju i sprawdzić u źródła, chociaż przecież bawię się nim z moimi dziećmi codziennie, żeby nie rzec - kilka razy dziennie. Otóż tekst jest, ukryty "pod podłogą" każdego pomieszczenia, chyba sam wydawca zdawał sobie sprawę z jego marginalnej roli. Bo "Domek Pieska" byłby równie wartościowy i bez niego. Tekst to coś w rodzaju monologu Pieska, który oprowadza dziecko po swojej kuchni, łazience i sypialni, opowiadając o tym czym się w każdym z pomieszczeń zajmuje (przykład z łazienki: "To moja łazienka. Myję zęby tak długo, aż zrobią się czyste. Codziennie przed snem biorę kąpiel. Uwielbiam pluskać się w wannie"). Monolog Pieska może w każdym wypadku zostać zastąpiony przez monolog rodzica lub opiekuna każdego z użytkowników książeczki-zabawki. Lecz skoro to jeszcze jest książeczka, to pewnie wydawca uznał, że wypada kilka słów dorzucić...
Co się z tym robi?
"Domek Pieska" to zabawka, która służyć może dziecku wiele lat. Moje dzieci w wieku około rocznym uwielbiały przeprowadzać figurkę Pieska przez drzwi, usiłowały umieścić ją w wannie, łóżeczku bądź za kuchennym stołem. Ja pokazywałam im i nazywałam po imieniu poszczególne elementy wystroju wszystkich pomieszczeń. To jest zegar. Tik-tak, tik-tak, tik-tak. To jest lodówka, obrazek, okno, dywanik... Miałam również okazję obserwować, czym jest "Domek Pieska" dla przedszkolaka. Nasz czteroletni gość był "Domkiem..." zainteresowany tak samo (o ile nie bardziej), jak moje maluchy. Bawił się nim jednak zupełnie inaczej, używając go jako elementu skomplikowanych opowieści fabularnych. Wypełnił przestrzeń domku zupełnie nowymi przedmiotami, zapraszając na przykład w gości masę innych pluszowych i plastikowych stworków. Uważam zatem, że chociaż cena książeczki-zabawki nie jest mała, jest to dobra i opłacalna inwestycja, przynosząca dziecku korzyść zarówno na etapie poznawania słownictwa z najbliższego otoczenia i rozwijania umiejętności manipulacyjnych, jak i później, jako pobudzająca wyobraźnię zabawka.

Agnieszka Sikorska-Celejewska