Dzika

"Dzika"

Autor: Małgorzata Karolina Piekarska

Wyd. Nowy Świat, Warszawa 2007


Saska Kępa... Podwórko, gimnazjum, drużyna harcerska - stała trasa wielu nastolatków.
Niby wiemy, że w szkołach uczą się dzieci z różnych środowisk, ale literatura dla młodzieży ten fakt jakby pomija, marginalizuje, ewentualnie łagodzi.
Inną drogą wiedzie nas M.K.Piekarska w swoich książkach o warszawskich gimnazjalistach. W szkole, a także na zbiórkach harcerskich spotykają się i ci bogaci, i ci biedniejsi, ci z tak zwanych inteligenckich domów z tradycjami i dzieci marginesu społecznego - potomstwo pijaków, złodziei. Żeby sytuację jeszcze bardziej zagmatwać, pojawia się też tytułowa Dzika, dziewczynka o inym kolorze skóry, przez wielu uważana za dowód wątpliwej moralności matki...
M.K.Piekarska nie boi się tematów trudnych, kontrowersyjnych, bolesnych. Potrafi prosto w oczy powiedzieć - niby jesteście tacy dobrzy i tolerancyjni, ale czy potrafilibyście wejść w cudzą skórę? Wiecie, jak to jest nie mieć na bilet tramwajowy? Potraficie sobie wyobrazić, że was prześladują, wyzywają? Za cokolwiek - za imię, akcent, kolor skóry?
A nawet gdy te problemy zostają rozwiązane (a właściwie nie rozwiązane, a chciałoby się rzec - oswojone), nie robi się nagle wokół bohaterów ani pięknie, ani słodko, łatwo przyjemnie. Oni z własnymi kłopotami sobie poradzili, ale obok nadal dzieje się mnóstwo rzeczy niedobrych, o których należy wiedzieć, mówić (a właściwie krzyczeć), które trzeba chcieć zmienić. Dla mnie w twórczości M.K.Piekarskiej kluczowe jest właśnie to "trzeba chcieć".
Za każdym razem ten dodatkowy, niby częściowo poboczny problem, jest inny. W przypadku powieści "Dzika" jest to zagadnienie przemytu i handlu w Polsce zwierzętami nalezącymi do chronionych bądź nawet ginących gatunków.
Opis szopy przemytników zwierząt jest wstrząsający, pewnie nawet znajdą się rodzice przeciwni takiemu "uświadamianiu" 12-13 latków. Ale jest tak, jak autorka zaznacza na końcu książki: przemyt i cierpienie zwierząt skończą się dopiero, gdy my wszyscy - "cywilizowani" ludzie - będziemy tego świadomi i odmówimy ich kupowania...
Zadanie dla nastolatków i ich rodziców? Książka społecznie zaangażowana? A może po prostu dobra, bardzo dobra literatura dla dorastających ludzi, traktująca ich poważnie i z nadzieją.
Niezależnie, do której z wymienionych szufladek włożę książki Pani Małgorzaty, uczynię to ze świadomością, że często będzie tam zaglądać mój dorastający syn. I mam nadzieję, że będzie o nich dyskutować z kolegami. Bo naprawdę warto, i, co najważniejsze - dał się o tym bez trudu przekonać Autorce.

Iwona Hardej