"Julek i Julka"

Autor: Annie M.G. Schmidt

Ilustracje: Fiep Westendorp

Tłumaczenie: Łukasz Żebrowski

Wyd. Hokus-Pokus, Warszawa 2004/2007

 

 

 

Kiedy na półkach księgarskich mnożą się książki o wróżkach, królewnach, czarodziejach, niezwykłych przygodach, natknięcie się na taką "zwykłą" książkę jest jak oddech po długim biegu...

Julek i Julka nie są niezwykli ani trochę - mogliby mieszkać tuż za ścianą, bawić się w sąsiednim ogrodzie, irytować wszystkich swoim wrzaskiem, ganiając gołębie i koty. Ich przygody i zabawy to codzienność kilkulatków - wszystkie nadzwyczajności mają w głowie: okręt z łóżka, tramwaj z dwóch krzeseł. Tak bawiły się dzieci kilkadziesiąt lat temu. Tak bawią się również teraz. Nie bez powodu najciekawsze zabawki to zakrętka od słoika i drewniana łyżka - one potrafią zmienić się we wszystko, a taki na przykład świecący miecz pozostanie mieczem na zawsze...
Może właśnie dlatego dzieci tak bardzo lubią tę serię książek: są do ich bohaterów podobne, każde z nich codziennie choć przez chwilę może pomyśleć "Zrobiłem tak jak Julek" albo "Julka też by tak powiedziała". Czytają o sobie i swoich kolegach, mogą się z nich śmiać, lubić ich, współczuć. Mogą się z nimi porównywać. Czy tak rodzi się zmysł obserwowania innych, oceniania ich i siebie?

Mnóstwo w tych książkach ciepła, takiego zwyczajnego i domowego. Dobrze się czyta krótkie epizody z życia pięciolatków - nie trzeba wstrzymywać oddechu, bać się. Oddychać z ulgą też nie trzeba. Ktoś może powie - ale wyobraźnia, ale katharsis. Wyobraźni nie brakuje - może nawet jest jej więcej niż w oszałamiających bohaterskich przygodach. A wstrząsy, pozytywne pewnie też, przyjdą z czasem - z pragnienia bezpieczeństwa też się po trosze wyrasta, ale żeby z czegoś wyrosnąć, trzeba najpierw to mieć...

Dodatkowym plusem jest i to, że można książki Annie Schmidt uznać również za swego rodzaju spis zabaw - na podstawie większości rozdziałów można wykreować jakieś zajęcia plastyczne, grę - spróbować jakby przeżyć te wydarzenia samodzielnie. A powoli zaczyna brakować w naszej codzienności takiej prostej kreatywności - świat jest coraz bardziej wyspecjalizowany, gna od jednego udogodnienia do drugiego, wszystko musi być mniejsze, lżejsze, mieć więcej funkcji. Te książeczki pozwalają wrócić ku prostocie - ku papierowym koronom, makaronowym naszyjnikom, taboretowym pociągom i łóżkom zmieniającym się w żaglowce...

Rodzice też mogą przy okazji wspólnej lektury nauczyć się czegoś - na przykład żeby nie zostawiać na stole czerwonego lakieru do paznokci... dlaczego? Aaa, tego dowiecie się po przeczytaniu przygód sympatycznych sąsiadów.

   

i2h2