"Mały Medyk"

Autor: Dietrich Grönemeyer

Tłumaczenie: Maria Skalska i Krystyna Mazur

Wyd. MULTICO, Warszawa 2007


          Biorąc do ręki Małego Medyka autorstwa Dietricha Grönemeyer'a, spodziewałam się kolejnej medycznej encyklopedii dla młodych czytelników. Jakież było moje zaskoczenie, gdy książka ta okazała się intrygującą, pełną akcji powieścią medyczną dla nastolatków.
I tak oto zapoznajemy się z rodziną Sonntagów: zabieganą Matką, która musi pogodzić pracę zawodową z samotnym wychowywaniem dzieci - 12 letniego Nanolina i o 4 lata młodszej, zapatrzonej w brata Marie, gderliwego i mało sympatycznego Dziadka oraz uroczej i ciepłej, mieszkającej w małym wiejskim domku z ogrodem Babci. Chłopiec, nie mogąc pogodzić się z przedwczesną śmiercią Ojca, postanawia zostać lekarzem. Ale nie za kilka lat, lecz teraz. Szczęśliwie spotyka doktora Xiang oraz wynalazczynię Micro Minitec - duet, który prowadzi badania naukowe w znajdującej się na skraju lasu willi "Słowik". Zwiedzając ich laboratorium nieopatrznie naciska przycisk urządzenia służącego do mikrotyzacji i staje się mniejszy niż główka od szpilki. I tak zaczyna się nasza wędrówka w głąb ludzkiego ciała na pokładzie skonstruowanego przez Micro Minitec U-Boota. Krok po kroku poznajemy budowę ludzkiego ciała. Podróżując po przewodzie pokarmowym oprócz kolejnych jego odcinków, poznajemy takie zagadnienia pośrednie jak: przewód żółciowy i żółć, przewód trzustkowy i trzustka, wyrostek robaczkowy i jego zapalenie, cukrzyca, antybiotyki.
W książce nie zabraknie też mrożących krew w żyłach opisów walki Nano z mikrobami.
Atutem tej pozycji, przysłaniającym niezbyt ciekawy fragment szaty graficznej w postaci nieco zbyt "naturalistycznych" ilustracji, są znakomite, wykonane metodą mikroskopową, autentyczne fotografię np. limfocytów czy neuronów.
Pojęcia medyczne oddzielone są od reszty tekstu w sposób przejrzysty i czytelny, przetłumaczone niezwykle lekko i logicznie, nierzadko powołując się na analogię do zjawisk i rzeczy znanych dziecku z codziennego życia. Jest to zrozumiałe dla nastoletniego czytelnika i dowodzi, że autor ma niewątpliwie zacięcie dydaktyczne i swobodnie porusza się w przedstawianym temacie.
Ciekawe są dodatki, mające na celu zaznajomienie nas z tak popularną obecnie medycyną naturalną - " Z apteczki Babuni". Posługując się opisaną w książce recepturą możemy własnoręcznie wykonać ziołową herbatkę przeciwbólową czy zupę ziemniaczano-marchewkową na wymioty.
Książka pozwala nam zrozumieć, jak od środka działa ludzki organizm, pokazuje jaka to skomplikowana i nie do końca odkryta machina, zaznajamia nas z nowoczesną diagnostyką, jak tomografia komputerowa czy rezonans magnetyczny, ale też pokazuje nam tajniki medycyny naturalnej, opartej na ziołach.
To nie jest wykładnia medycyny od A do Z, to książka przygodowa o odważnym chłopcu ciekawym świata i zafascynowanym życiem. Z niej aż kipi przygoda.

katrio_na