W 2002 roku młody autor odziedziczył majątek po śmierci swej babki. Jednocześnie przekazano mu jej list, z którego dowiedział się o istnieniu tajemniczej gildii i o powiązaniach swojej rodziny z tą organizacją .
Co zdarzyło się ponad osiemdziesiąt lat temu w Chinach?
Jak dwójka dzieci mogła wpłynąć na losy całego świata?
Joshua Mowll postanowił odtworzyć dzieje babki Rebeki i jej brata, oraz innych członków rodziny MacKenzie i oto powstała książka, której dwa lata później dane było ujrzeć światło dzienne w jednym z brytyjskich wydawnictw...
Tajemnicze stowarzyszenia i starożytna wiedza pilnie strzeżona i przekazywana przez tysiąclecia. Zupełnie współcześni piraci, nieco szaleni genialni naukowcy i całkiem szalona kobieta - lotnik. A między tym wszystkim dwójka dzieci, poszukujących jakiejkolwiek wiadomości na temat swoich zaginionych rodziców, o których, jak się okazuje, wiedzieli bardzo niewiele.
Gdzie kończy się fikcja, a zaczynają wierne opisy Chin z lat dwudziestych XX wieku?
Czy rzeczywiście istnieje pierwiastek, minerał lub związek chemiczny o właściwościach podobnych zoridium?
Złudzenie relacji dokumentalnej jest tym pełniejsze, że książka zawiera doskonałą dokumentację zarówno techniczną, jak i historyczną, a wszystko skopiowane z pietyzmem, jaki dotąd widywałam wyłącznie w podręcznikach akademickich. Dobrze, że na okładce jest wyraźnie powiedziane, że to wszystko zamysł pisarza, bo chyba sama bym uwierzyła w tę "odmianę" historii...
Podziwiam autora za jego wszechstronność i dokładność, szczególnie, że stosuje on zabieg niespotykany - w erze komputerów i internetu sprawdza wszystko doświadczalnie "w terenie". Jest również ilustratorem tej książki, a wielorakości środków, które dały tak doskonały i zadziwiający efekt nie jestem w stanie oddać na piśmie - to po prostu trzeba zobaczyć: zdjęcia "z epoki", szkice ołówkiem i piórem, mapy i schematy urządzeń i uzbrojenia. Pierwszy raz miałam w ręku dzieło tak doskonale imitujące dokumentację. Mój dziesięcioletni syn aż się zachłysnął, przewracając kartki i natrafiając na coraz to nowe niespodzianki.
Mam wrażenie, że dla wielu młodych czytelników ta książka może być początkiem pewnej drogi, wejściem do naprawdę bogatego świata różnorodnej wiedzy, bynajmniej nie fikcyjnej tym razem ... Fascynująca zabawa z autorem - kto kogo przechytrzy, czyje wiadomości będą dokładniejsze - jest na wyciągnięcie ręki od czytelnika.
Sama czytałam książkę jak zaczarowana, chwilami oddychając atmosferą z książek Juliusza Verne'a, a chwilami ledwo chwytając oddech w trakcie szaleńczych potyczek rodem z filmów szpiegowskich. Byłam rozdarta między dwie drogi - czy biec po encyklopedie i mapy, szperać w internecie i starych opisach podróżniczych, czy zostać, żeby pozbyć się niepewności co do losów Beci i Douga. A już działanie urządzenia wytwarzającego mgłę omal nie popchnęło mnie do prób i doświadczeń.
Wygrała akcja książki, ale już zaczynam kompletować bibliografię dotyczącą łodzi podwodnych, materiałów wybuchowych i życia codziennego w Szanghaju w latach dwudziestych. Muszę przecież poznać choć kilka odpowiedzi, by stanąć w szranki podczas lektury syna...