Marta Fox ma w swoim dorobku niejedną książkę, w której zmierzyła się z tematyką niełatwą, często pionierską. W dwóch z nich opisała losy Magdy, dziewczyny uwikłanej w macierzyństwo przedwczesne i nieślubne. Niestety, trudny temat nie gwarantuje książce jakości i sukcesu. O ile część pierwszą zatytułowaną: "Magda.doc", przynajmniej do połowy czytało się z przejęciem i zainteresowaniem, o tyle jej kontynuacja: "Paulina.doc", do czytania nadaje się znacznie mniej. Bohaterką tej książki jest dziewczyna pisząca pamiętnik w formie pliku tekstowego Microsoft Word o pretensjonalnej nazwie "Dżordż". Na imię ma Magda, Paulina to jej świeżo urodzona córeczka, niemowlę idealne. Magda to kolejne wcielenie Kopciuszka, przy czym niekoniecznie sympatyczne. Jest typem "kujonki", perfekcjonistką z nadkontrolą, utrzymującą w ten sposób równowagę psychiczną i dobre mniemanie o sobie. Ma kłopoty z nawiązywaniem satysfakcjonujących kontaktów z rówieśnikami. Ciekawe, że nawet potrawy przyrządzane i opisywane przez Magdę nie pobudzają mego apetytu. Są takie zdrowe i modne, ale... chyba po prostu brakuje w nich tego słynnego narkotyku - serca. Ojciec jej dziecka, "Łukasz młodszy", zostaje usunięty z planu wydarzeń poprzez wysłanie go do matki zamieszkałej w Stanach Zjednoczonych. Na miejscu zostaje jego ojciec, "Łukasz Starszy" - wcielenie Księcia - tego, co to ma uratować naszego Kopciuszka przed złym losem i straszną macochą (w tym przypadku matką). Jest oczywiście przystojny, dobrze ubrany, bardzo bogaty, czuły, dobry, hojny, długo duma nad słowami wierszy, które daje mu do czytania ukochana, bo chce dokładnie poznać jej duszę... Tak więc problem dziewczyny, która uległa chwilowemu złudzeniu miłości i dorobiła się jego owocu, zostaje rozwiązany przez pojawienie się osoby z zewnątrz, która zaoferuje pieniądze, mieszkanie, wszechstronną pomoc, miłość i małżeństwo. Wygodnie, i owszem. Ale czy prawdziwie?
Powieści nie wyszło na dobre również opisywanie aktów seksualnych między Kopciuszkiem i Księciem. Trudno to zrobić nie ocierając się o harlekinizm, a już zwłaszcza jeśli robi to się ze śmiertelną powagą. Nie mogłam bez parskania nerwowym śmiechem czytać takich oto perełek:
"- Nie wstydź się, Magdo. Jestem. Jestem i będę. Więc otwórz się dla mnie. Będę zawsze - dodaje dla uspokojenia"
(Marta Fox: "Paulina.doc". Wrocław 2005, s. 149).
Ważną postacią pojawiającą się na kartach książki jest matka Magdy - zimna, wymagająca, wyrachowana manipulantka. Matka potrzebuje córki, a córka potrzebuje matki, jednakże nie potrafią przeprowadzić żadnej konstruktywnej rozmowy, czy nawet po prostu spotkać się bez zadawania sobie ciężkich ciosów. A raczej matka tego nie potrafi. Żałuję, że została pokazana tak jednostronnie, bez wgłębiania się w przyczyny jej zachowania, czy chociażby próby pokazania jej w sytuacjach, w których się sprawdza. Może pomógłby zabieg pokazania jej oczami osób, które ją postrzegają inaczej? Trudno mi uwierzyć w człowieka odmalowanego w jednoznacznie czarnych barwach. Zwłaszcza w książce młodzieżowej i nie fantastycznej.
A co jest dobrego w tych powieści? Obraz samotności dziewczyny, która kierowana potrzebą bliskości daje się zwieść iluzji miłości i godzi się na akt seksualny. Próba pokazania, że nawet największy życiowy błąd nie przekreśla od razu naszego szczęścia, że z najtrudniejszych sytuacji jest jakieś wyjście. Próba przeanalizowania trudnego kontaktu z matką i niemożności porozumienia się. Wiara w to, że wiele w życiu można osiągnąć, jeśli człowiek się tylko naprawdę postara. W końcu to, że Magda poszła na studia i że sobie na nich radziła, to jej zasługa. Ciekawy jest także zabieg opisywania stanów emocjonalnych Magdy poprzez wiersze, główne Bursy.
"Paulina.doc" to materiał na naprawdę dobrą książkę. Szkoda, że tak kiepsko wykorzystany.
Agnieszka Sikorska-Celejewska