Zuzia lubi dużo mówić, ma starszą siostrę i młodszego brata i chciałaby poznać brzydkie słowa, bo zna tylko te ładne. Julek jest prawie zawsze wesoły, ale czasem złośliwy i myśli, że ... staruszka pożera piłki ! Laura przyniosła do przedszkola biały fartuch, ale też i brzydkie słowo, chociaż o tym nie wiedziała. Marcelek lubi się obrażać i ma młodszą siostrę, chociaż wcale nie wie, po co.
Wszyscy są bohaterami serii sześciu książeczek dla przedszkolaków o różnych problemach, z którymi dzieci stykają się, kiedy zaczynają świadomie uczestniczyć w życiu jakiejś grupy (chociaż niektóre sytuacje można śmiało odnieść również do potyczek rodzeństwa).

Jest więc historyjka o tym, jak i dlaczego dzieci się kłócą i jak powinna się każda kłótnia zakończyć ("Co jest najważniejsze w kłótni"), jest opowiastka o wadach i zaletach posiadania rodzeństwa ("Rodzeństwo starsze i młodsze"), zastanawiamy się wspólnie z grupą przyjaciół, do czego służą brzydkie słowa ("Po co na świecie są brzydkie słowa?"). Moja ulubiona - "Wojna o biały fartuch" - wyjaśnia na poziomie kilkulatka mechanizmy rodzenia się konfliktów, również tych poważnych, międzynarodowych. Kolejna: "Każdy jest inny" opowiada o tym, że każdy ma jakieś zalety i wady, ale nie jest wadą bycie obcym... I ostatnia - niby o szacunku dla osób starszych, ale mnie się nasuwa jako streszczenie przysłowie "Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie", innymi słowy zachowuj się wobec ludzi tak, jak chcesz, żeby oni się wobec ciebie zachowywali. Ta nosi tytuł "Dziwna staruszka".

Książeczki mogłyby być tylko "umoralniającymi powiastkami o grzeczności" jednak za sprawą sympatycznej postaci Plastelinka stają się narzędziem do reżyserowania scenek już opisanych i tworzenia nowych. Stworek nie tłumaczy niczego, nie poucza - wręcz przeciwnie: to on nie rozumie, jemu trzeba tłumaczyć. Podoba mi się ten zabieg, bo książeczki po prostu uczą myśleć, a nie tylko być posłuszny jakiemuś zbiorowi nakazów i zakazów.
Dodatkowy plus (przynajmniej w moich oczach) to szata graficzna - książeczki są kolorowe, sympatycznie ilustrowane, tekst podzielono przez użycie różnej wielkości kolorowych liter.
Najbardziej podoba mi się przedstawienie głównych bohaterów na wewnętrznym skrzydełku okładki - portreciki z króciutką charakterystyką, odnoszącą się bezpośrednio do sytuacji omawianych w danym tomiku. Czytający samodzielnie sześciolatek bez trudu upora się z tą lekturą.
Dobrze, że oprócz ciekawych historii powstają również książki - narzędzia. Nie wszyscy jesteśmy jednakowo kreatywni, czasem pojmujemy pewne rzeczy i zjawiska instynktownie, a wtedy trudno je tłumaczyć kilkulatkowi "na rozum".