"Jedzie pociąg z daleka"

Ilustrator: Ewa Kozyra-Pawlak

Wyd. Muchomor, Warszawa 2004


          "Jedzie pociąg z daleka, na nikogo nie czeka..."
Czy jest ktoś, kto nie zna tej piosenki? Pamiętam, że śpiewano mi ją, gdy byłam dzieckiem, a teraz ja sama śpiewam ją moim dzieciom... Nie zestarzała się ani trochę, a teraz zyskała tylko na swoim uroku dzięki genialnemu, bardzo oryginalnemu pomysłowi wydawnictwa Muchomor. Otóż temu maleńkiemu utworowi poświęcono całą sztywno- stronnicową książeczkę, jakże odporną na dziecięce paluszki, czas i przemijanie! A dzięki przecudnej szacie graficznej autorstwa Ewy Kozyry-Pawlak książkę tę wpisuję się na obowiązkową listę kanonu książek dla dzieci.

Nie będę opisywać niuansów fabuły tej małej książeczki, bo nie jest ona ani skomplikowana ani szczególnie zagmatwana. Zna ją zresztą każdy! Chciałabym jednak skupić się na jej stronie graficznej: na całej tej "dzierganej robocie", na strzępkach różnokolorowych, różnorakich tkanin, na mozolnej pracy igły i nitki, naszywanych guziczkach, na grze deseni, wszystkich tych kratkach i paseczkach, na niezwykłych, wyszukanych odcieniach i barwach, wreszcie na prawdziwym mistrzostwie pomysłów autorki, która w niezwykły sposób materiały te zszyła i zespoliła w genialną całość.

"Jedzie pociąg z daleka" to trochę książeczka-szmacianka, taka do kochania i przytulania. Jaka szkoda, że naprawdę nie wydziergano jej z materiału! Jakże miło byłoby przytulić do niej dziecięce buzie! Jakże miło byłoby czuć jej ciepło!
Co ciekawe, "Jedzie pociąg z daleka", podobnie jak i pozostałe książeczki z tej serii Muchomora (w skład której wchodzą ponadto "Jadą, jadą Misie", "Gdzieżeś ty bywał czarny baranie", "Ptaszek z Łobzowa" i "Miała baba koguta"), doczekał się na naszym forum internetowym szczególnego tytułu - książeczka jest wymieniana razem z pozostałymi jako "śpiewana seria Muchomora"...
Tak więc okazuje się, że seria żyje swoim życiem i wciąż zyskuje nowe rzesze wielbicieli.

W innej swojej książce, "Zagadkach od Sasa do lasa", autorka dziękuje na wstępie wszystkim swoim "wspaniałym szmatkodawcom". Pobudziło to ogromnie moją wyobraźnie - nietrudno zgadnąć, ile trudu i miłości wkłada Autorka w "zszywanie" podobnych książek...
I ja też pani Ewie bardzo serdecznie dziękuję, a najmłodszych czytelników i ich rodziców zachęcam gorąco do śpiewania i oglądania, oglądania, oglądania... Tego pociągu nie wolno Wam przegapić!

alistar1