Odkąd rodzice Tibora zginęli w wypadku, chłopiec mieszka tylko z babcią. Poza tym jest zwyczajnie - chodzi do szkoły, lubi czytać książki i interesuje się zwierzętami, jak wiele dzieci w jego wieku. Byłby więc takim "pierwszym z brzegu" nastolatkiem, gdyby nie ciut ciemniejsza skóra i egzotyczne imię. Bo Tibor jest Romem, czy też Cyganem - jak mówi się częściej.
Lecz kiedy babcia chłopca trafia do szpitala, a on ucieka przed perspektywą zabrania do Domu Dziecka, zaczyna się wielka przygoda Tibora... Kogo spotka na swej drodze? Co zobaczy? Co zyska, a co straci?
W książkach dla dzieci bardzo rzadko pisze się o mniejszościach etnicznych, a jeszcze rzadziej o ich trudnym życiu we współczesnym społeczeństwie. Tym bardziej warto się zainteresować książką Renaty Piątkowskiej. Jej bohaterem jest dziecko z grupy niepopularnej, postrzeganej często jako margines społeczny, ludzie różnie na Cyganów reagują. Ale autorka pisze nie tylko o problemach chłopca i innych Romów w naszym świecie. W sposób niezwykle poetycki, bajkowy stara się przybliżyć romską kulturę, mentalność, dać możliwość poznania choć fragmentu związanej z nimi egzotyki. Jest więc obok konfliktu z sąsiadką, wyczuloną na Tych Innych, przeciwną im, również opowieść o cygańskich zwyczajach. Jest miłość do zwierząt, poczucie bliskości i wspólnoty z nimi, jest głębokie odczuwanie muzyki. A wszystko to spowite atmosferą bajkowości, niezwykłości, trochę odrealnione.
Na forum jakiś czas temu padł zarzut, że współczesne książki dla dzieci, z bohaterami wywodzącymi się z mniejszości, nie pokazują problemu tych mniejszości prawdziwie. Zgadzam się z tym, ale jednocześnie będę tej i innych "zbyt pozytywnie pokazujących" książek bronić - może ich autorzy widzą wokół tak wiele wrogości wobec tych ludzi tylko trochę różnych od ogółu, że choć w ten sposób chcą ich obronić, oswoić...