"Stworzenie"

Autor: Bart Moeyert

Ilustracje: Wolf Erlbruch

Tłumaczenie: Łukasz Żebrowski i Jadwiga Jędryas

Wyd. Hokus-Pokus, Warszawa 2006


          Moje ulubione zdanie z Księgi Rodzaju brzmi: "I widział Bóg, że było dobre..." To samozadowolenie Boga doskonale oddają ilustracje Wolfa Erlbrucha do stworzenia świata, opisanego przez Barta Moeyerta. Widać to samozadowolenie i wszechmoc w luźnym geście "wyrzucania" z opuszków palców kozła, słychać doskonale we fragmencie o rozwijającym się dywanie roślinności.

A miejsce człowieka w tym obrazie (bo niewątpliwie jest to obraz, namalowany zarówno ilustracją, jak i słowem)?
Człowieczek w meloniku skojarzył mi się znienacka z Charlie Chaplinem... I to nie tylko przez nakrycie głowy. Pamiętacie? Chaplin w swoich filmach wykreował postać zdziwionego dużego dziecka: blisko mu było zarówno do płaczu, jak i do śmiechu, obrażał się w jednej, a dziwił w następnej sekundzie. Ten mały obserwator jest do niego podobny w przemieszaniu uczuć, w zaskoczeniu widocznym w każdej jego pozie na małym krzesełku. A Bóg? To chyba ten starotestamentowy kumpel kilku proroków, z którym dobijali targu albo się na niego złościli. On zresztą jest tu swobodny, bawi się tym, co robi. Czyż zresztą na taką postawę nie znajdujemy wciąż świadectwa wokół nas? Boże poczucie humoru w żyrafie czy zebrze zachwyca, zapiera dech w piersiach oraz... irytuje. I tutaj zarówno Moeyert, jak i Erlbruch pokazali te wszystkie uczucia, można powiedzieć nawet, że udało im się przekazać złożoność Bożej natury...
Ta książka to chyba jedna z najpiękniejszych książek "biblijnych", jaką możemy zaprezentować naszym dzieciom. Wspaniały opis stworzenia świata, ilustracje zawieszone w nieogarniętej przestrzeni. I masa skojarzeń, odniesień, aluzji - a wszystkie można rozpatrywać na różnych poziomach, od siedmiolatka do osoby dorosłej.

i2h2