TATO

"TATO"

Tekst i ilustracje: Svein Nyhus

Wyd. EneDueRabe, Gdańsk 2008


Kiedy nie ma taty, dziecku jest źle i smutno.
Kiedy nie wie, gdzie jest tata i co robi, robi mu się jeszcze smutniej, tak bardzo, że aż woli o to nie pytać, żeby ten smutek się z niego nie wypłynął, bo przecież takie duże dzieci nie beczą.
Czasem tylko, kiedy nie może usnąć, patrzy w okno, i stara się nie myśleć o cieniach poruszających się za oknem, tylko na przykład o księżycu, który świeci tak, jakby nie było się czym martwić i jakby dobrze wiedział, że wystarczy pomyśleć, a tata zaraz zjawi się superautem i pokona wszystkie krokodyle, bo jest największy i najsilniejszy, i nigdy nie płacze. Tata jak superbohater wszystko potrafi i niczego się nie boi, nawet złych snów.


Czasem nam, dorosłym, wydaje się, że mniej boli nie poruszanie tematu straty ojca. Dzieci nie potrafią nazwać pustki, jaka tworzy się w nich po odejściu taty. Ta książka jest balsamem dla tęskniącego malca, a dla nas nieustającym przypomnieniem, jak ważna jest dla dziecka obecność taty - chociażby tylko w wyobraźni.
Tato z ilustracji przywodzi mi na myśl klimatyczne postaci z rzeźb Norwega Gustawa Vigelanda - symbol idealnego, potężnego i opiekuńczego ojca. Takiego, na jakiego zasłużyło każde małe, tęskniące dziecko.

Monika Nowak-Szymańska