Julian Tuwim, poeta dwudziestolecia międzywojennego, do dziś jest znany i ceniony, a jego wiersze stanowią polską spuściznę literacko - kulturową i czytane są przez kolejne pokolenia. Uznaniem cieszą się nie tylko wiersze "dorosłe", ale także (a może nawet przede wszystkim) twórczość skierowana do dzieci. Lokomotywa czy Ptasie radio są lekturą w pierwszych klasach szkoły podstawowej, znają je też najmłodsi, czytane i recytowane przez rodziców. Są ponadczasowe zarówno za sprawą tematyki, odnoszącej się do życia codziennego, jak i ze względu na bogactwo językowe, zabawę słowem i ogromną porcję niepowtarzalnego humoru. Utwory dla najmłodszych autorstwa Juliana Tuwima doczekały się wielu licznych wydań, zarówno w postaci pojedynczych wierszy, jak i antologii. Trzeba więc naprawdę postarać się, aby wydać książkę zupełnie nową i zaskakującą. Taką książką są "Wiersze dla dzieci" Juliana Tuwima, wydane przez wydawnictwo Wytwórnia. Oczywiste jest, iż "Wiersze dla dzieci" nie zaskakują treścią - nowością jest niezwykła oprawa graficzna. Ilustratorki to absolwentki warszawskiego ASP, współpracujące już wcześniej z Wytwórnią. Każda z młodych graficzek ma swój własny styl, dlatego też książka podzielona jest na rozdziały, z których każdy zawiera kilka wierszy z rycinami danej autorki.
I tak w pierwszym rozdziale znajdziemy niezwykłe ilustracje Gosi Urbańskiej do wierszy Trudny rachunek, Abecadło, Mróz i Warzywa. Pierwszy utwór to historia kaczek, które wyszły na spacer i nie mogły się doliczyć, ile ich jest. Co ciekawe, w ilustracji do tego wiersza nie pojawia się ani jeden rysunek kaczki, a jedynie odbite różnokolorowe kacze nóżki - ślady pieszej wyprawy bohaterek. Artystka tym sposobem nie tylko ciekawie wizualizuje treść i pozostawia sporo miejsca dla wyobraźni dziecka, lecz podkreśla humorystyczną stronę utworu. W pozostałych wierszach autorka wykorzystuje między innymi taką formę artystycznego wyrazu jak kolaż (asamblaż). Warto podkreślić istotną rolę graficznej formy zapisu tekstu - współgra ona z ilustracjami i je dopełnia. Duże znaczenie mają na przykład kolory czcionki, które nie tylko idealnie komponują się z rycinami, ale niekiedy wręcz "ilustrują" bohaterów wierszy. Tak się dzieje w utworze Trudny rachunek i w wierszu Warzywa, w którym nazwy warzyw zapisane zostały czcionką utrzymaną w ich rzeczywistych barwach. W wierszu tym niezwykły jest także pomysł wykorzystania prostych wycinanek i wydzieranek, które na początku przedstawiają warzywa, a potem to, co z nich zostało po "spotkaniu" z nożem kucharki. Artystka bawi się wielkością czcionki, jej rodzajem, rozstawieniem liter, a nawet pionowym czy poziomym ustawieniem tekstu - nie ograniczają jej sztywne, wydawałoby się, ramy książki.
Rozdział drugi zaadaptowany został przez Monikę Hanulak, która zilustrowała wiersze Rzepka, Kotek, Bambo, Pan Tralaliński i Figielek. Do każdego z tych wierszy autorka oprawy graficznej podeszła w sposób indywidualny, dlatego rysunki do poszczególnych utworów różnią się między sobą. Nie są one realistyczne, bliskie raczej karykaturze: postacie z Pana Tralalińskiego - o dosyć obłych kształtach i zaburzonych proporcjach - tytułowy bohater wiersza Kotek czy komary z wiersza Figielek, popijające czerwone wino z probówek. Z pewnością podkreśla to żartobliwy wydźwięk wierszy Tuwima, pozostawia też sporo miejsca dla wyobraźni. Część rysunków niejako "wychodzi" z książki i widzimy tylko wycinek przedstawionej rzeczywistości (w taki sposób przedstawiony jest między innymi upadek postaci ciągnących za tytułową rzepkę). Najbardziej odmienne są chyba ilustracje do wiersza Bambo, wykorzystujące szablony, oszczędne jeśli chodzi o kolorystykę, a jednak niezwykle wymowne i pobudzające fantazję. To, co dodatkowo wyróżnia ilustracje Moniki Hanulak, to zabarwienie tła - w każdym utworze jest ono inne i za każdym razem idealnie współgra z samymi grafikami. Jest też wyraziste i rzucające się w oczy - jak chociażby różowe tło z wiersza Kotek.

Małgorzata Gurowska to autorka ilustracji do rozdziału trzeciego. Zobrazowane przez nią Ptasie plotki to wykorzystanie prostego geometrycznego kształtu, jakim jest kwadrat, do zbudowania form bardziej złożonych i przedstawienia plotkujących ptaków. Natomiast w Dwóch wiatrach artystka wykazuje się niezwykłą pomysłowością i przedstawia wiatry nie za pomocą tradycyjnych wzorców, takich jak "dmuchająca chmurka" czy "pozakręcane szare linie" - ale za pomocą szkód, jakie owe wiatry wyrządziły. Zaś sam "wygląd" wiatrów każdy czytelnik musi sobie wyobrazić sam. Ostatni wiersz zilustrowany przez Małgorzatę Gurowską, to powszechnie znana Lokomotywa. Z pewnością zadanie wykonania oprawy graficznej tego utworu nie jest łatwe, gdyż doczekał się on nie tylko miejsca w wielu tomikach, ale także wydań indywidualnych. Jednak artystka i tym razem stanęła na wysokości zadania i wykazała się niepowtarzalnym pomysłem. Ucieka od barwnych rysunków, torów czy stacji - na rzecz nieco zgeometryzowanej wizji pociągu, przedstawionego w sposób dosyć symboliczny. Symbolami są również pasażerowie - jakby żywcem zdjęci ze znaków drogowych - oraz zawartość pozostałych wagonów, przedstawiona za pomocą konkretnych szablonów.

Rozdział czwarty przypadł w udziale Marcie Ignerskiej. Wykonane przez nią rysunki mogą kojarzyć się z kubizmem i twórczością Picassa. Artystka odrzuca tradycyjne wzorce, proporcje ciała i realizm w przedstawieniu postaci. Ukazane przez nią tytułowe tańcujące dwa Michały przyjmują w swoim tańcu najdziwniejsze, nierealistyczne pozy - lecz pomimo owej nierealności są pełne życia. Ilustratorka bardzo dobrze pokazuje ruch i dynamizm bohaterów. W podobnie oryginalny sposób przedstawione są postacie z wiersza Gabryś, narysowane miękką, niebieską kreską. To, co najbardziej się wyróżnia w graficznym przedstawieniu tego utworu, to różnokolorowa czcionka, jaką napisany został tekst. W kolejnym wierszu, Ptasie radio, autorka wykorzystała kreskę czerwoną i czarną, a także zabarwiła delikatnie tło. Rysunki narysowane są w podobnym stylu jak pozostałe - i podobnie jak reszta nie są wypełnione kolorem, lecz stanowią raczej kontur.
Anna Niemierko jest autorką rysunków do kolejnych kilku wierszy: O Grzesiu kłamczuchu i jego cioci, Pstryk!, W aeroplanie, Okulary, Spóźniony słowik i Słoń Trąbalski. Ilustracje do tych utworów są spójne wewnętrznie. Charakteryzuje je niebiesko-czerwono-czarna kolorystyka oraz wyróżniający się styl artystki. Rysunki są bardzo dynamiczne, często wkomponowany jest w nie tekst - co widoczne jest szczególnie w Okularach i w wierszu Pstryk!. Czcionka jest zróżnicowana pod względem wielkości, zapisu, rozstawienia i koloru. Graficzka wykorzystała również szablony, by urozmaicić rysunki.
Następny rozdział to dzieło Agnieszki Kucharskiej-Zajkowskiej. Opracowała wiersze Pan Maluśkiewicz i wieloryb oraz Wszyscy dla wszystkich. Artystka wykorzystuje różnorodne formy graficznego obrazowania - widzimy więc zabawę środkami, kolorystyczną harmonię (której podkładem jest tło o różnych odcieniach szarości), zabawę stylami - a także graficznym przedstawieniem tekstu. Ilustracje wydają się być "rysunkowym kolażem", postacie przedstawione są bardzo różnorodnie i na pierwszy rzut oka mogą sprawiać wrażenie niespójności, choć tak naprawdę można dostrzec w tym regułę i jedność, przy jednoczesnym braku sztywnych, ograniczających ram. Na uwagę zasługuje też fakt ogromnej dozy humoru włożonej w ilustracje, co potęguje żarty stworzone przez samego poetę.
Ostatnia cześć została opracowana przez Justynę Wróblewską. Każdy zilustrowany przez nią wiersz odznacza się indywidualną formą i wykonaniem. W Kapuśniaczku artystka w bardzo prosty sposób oddaje maksimum treści. Minimalizm środków wydaje się być jak najbardziej na miejscu, gdyż stanowi ucieczkę od tandetnego i nieoryginalnego przedstawienia deszczu. Graficzka ponadto idealnie wkomponowała czcionkę w ilustracje - stanowią one dopełnienie grafik. Niezwykle istotna jest też wielkość czcionki - we fragmentach opisujących kapuśniaczek jest ona bardzo mała, równa, oddająca charakter tego drobnego deszcze. Litery wyglądają jak niepozorne krople. Zaś tekst o marzeniach kapuśniaczku by być potężną ulewą, zapisany jest dużą, zróżnicowaną i nierówną czcionką, przypominającą gwałtowną ulewę. Kolejny wiersz zilustrowany przez Justynę Wróblewską to Cuda i dziwy. Rycina do tego utworu kojarzy się z surrealizmem, przypomina trochę nierealny wycinek świata z pogranicza rzeczywistości i wyobraźni. Do ostatniego wiersza Idzie Grześ stworzona została topograficzna mapa wsi, w której mieszka tytułowy bohater. Na mapie zrobione są dopiski, opisujące najważniejsze miejsca, takie jak dom Grzesia, obora czy dom sołtysa. Centralne miejsce na rysunku zajmuje droga - jednak nie znajdziemy na niej owego Grzesia, idącego z workiem na plecach. Widzimy za to ziarnka piasku, sypiące się z dziurawego worka, po które nasz biedny bohater będzie musiał wrócić. Pomoże mu w tym druga mapa - prawie identyczna jak pierwsza, lecz odwrócona o 180 stopni - przedstawiająca drogę powrotną.
Ryciny ilustrujące książkę "Wiersze dla dzieci" Juliana Tuwima są bardzo różnorodne, powstały przy użyciu przeróżnych technik, odróżniają się kolorystyką i formą , ale to co je łączy, to oryginalność i fakt, iż przedstawiają indywidualny styl, wyobrażenie i artystyczną interpretację każdej z autorek - a także pobudzają wyobraźnię i zaskakują, nie zawierają w sobie kiczu i nie powielają utartych wzorców. Warto też podkreślić trwałość wydania, którą zapewniają twarde okładki i wysokiej jakości papier , jak również ciekawy, dość rzadko spotykany "poziomy" format książki. To wszystko sprawia, iż książkę z całą pewnością nazwać można artystyczną, tym bardziej, że została ona doceniona przez profesjonalne jury i zdobyła w 2007 r. Wyróżnienie Specjalne Książka Roku za opracowanie edytorskie - przyznawane przez Polską Sekcję IBBY - oraz tegoroczną prestiżową nagrodę Bologna Ragazzi Award w kategorii Poezja dla dzieci (jako pierwsza polska książka w historii konkursu). Doceniono niezwykłe połączenie wirtuozerii językowej Tuwima z niezwykłymi, nietuzinkowymi pomysłami graficznymi ilustratorek, które zmieniły tę książkę w coś więcej niż tylko zbiór wierszy - włożyły w nią "artystyczną duszę", otwierając drzwi dziecięcej fantazji i wyobraźni.
Joanna Romaszko
Instytut Pedagogiki
Uniwersytet Gdański