Nad lasem rozhulał się wiatr -zimowy, ostry. Wciskał się w każdy kąt. Mały Jeżyk szykował się właśnie do snu, kiedy to wietrzysko po prostu... zdmuchnęło jego domek!
Cóż było robić - Jeżyk włożył ciepłą czapkę, szalik i rękawiczki i ruszył do domu Borsuka. Wiedział, że przyjaciel na pewno pomoże mu przetrwać tę katastrofę. Ale po drodze spotykał inne zwierzęta, tak jak on zmarznięte, a nie mające w perspektywie ciepłego łóżeczka... Jeżyk nie zastanawiał się ani przez chwilę - dzielił się tym, co miał, aby inni też przetrwali tę zimę.
Mały Jeżyk i jego zimowa przygoda znakomicie wpisuje się w przedświąteczny klimat dawania - szukamy prezentów, myślimy kogo czym obdarować, zastanawiamy się też pewnie, co sami chcielibyśmy otrzymać. A jak widać czasem najpiękniejsze są podarki nieoczekiwane, na miarę chwili i potrzeb...
Myślę, że to bardzo dobra książka dla wszystkich, którzy chcieliby przekazać dzieciom, zwłaszcza tym młodszym, jak wspaniałe uczucie ogarnia nas, gdy się z kimś podzielimy, obdarujemy go. I że takie obdarowywanie właściwie nie ma końca - wraca do nas potem, a my przekazujemy je dalej i dalej. I potrafi ogrzać wszystkich wokół jak ciepła czapka albo w zimowy wietrzny dzień.