"Buba"

Autor: Barbara Kosmowska

Wyd. Literatura, Łódź 2006


         Buba nie jest specjalnie wygadana, bowiem potoczystą mową posługuje się jej matka, pisarka. Buba nie uśmiecha się teatralnie, nie rzuca w oczy swoim wyglądem, gdyż czyni to jej ojciec - prezenter telewizyjny. Nawet złośliwa Buba być nie musi - "za nią" złośliwy jest dziadek Henryk.
Cóż więc robi Buba? Buba po prostu "jest do dyspozycji". Kiedy matka szykuje się na Bardzo Ważne Spotkanie, Buba w milczeniu asystuje jej ubraniowym rozterkom. Kiedy ojciec prowadzi Swój Program, Buba bacznie śledzi jego potyczki z widzami w telewizorze. Z dziadkiem grywa w "ogóra" i chodzi po zakupy, przyjaciół też wysłuchuje i doskonale wie, kiedy usunąć się w cień...
Jednocześnie Buba nie jest jakaś tam niezdarną, fajtłapowatą szarą myszą - taka sobie zwykła piętnastolatka, może trochę mniej przejmująca się krągłą sylwetką, może trochę bardziej słuchająca innych. Z pewnością lepiej niż inni grająca w brydża!
Kiedy czytałam pierwsze opowieści ze Zwierzynieckiej, czułam się, jakbym zaglądała w czyjeś okno - ot, taka sobie zwykła rodzina, co to się kłóci, godzi, znowu kłóci, robi głupstwa, ale kaja, bo... myśli. Nie wiem dlaczego akurat mnie to tak bardzo uderzyło w tej książce - tu nic nie jest czarno-białe, niby jest mnóstwo ironii, ale nie takiej morderczo złośliwej, bo każdy bohater ma swoje lepsze i gorsze dni. Polubiłam Bubę i jej rodziców, mimo ich wszystkich słabości, a może właśnie dzięki tym słabościom...
Książka Barbary Kosmowskiej zapełnia miejsce na półce, przeznaczone dla "młodzieżowej literatury obyczajowej" i robi to w sposób doskonały - bez nadmiernego moralizatorstwa, a ciepło i prawdziwie...

i2h2