Król Dardanel to monarcha nietypowy. Nie waha się odrzucić tradycji, skierować ku prostocie i funkcjonalności. Nad ciężar majestatu przedkłada lekkość, dowcip, swobodę. Nie daje się przy tym omamić mirażom nowoczesności. Wie, że to, co ultra- i supermodne, szybko mija. Obdarzony dobrym gustem, zdaje sobie sprawę, że od mody ważniejszy jest własny styl. Za nic nie włożyłby bojówek i bejsbolówki. Wybiera frak i melonik - ponadczasową elegancję. Wszystko w najlepszym gatunku, uszyte tak, że nie widać szwów. Ktoś inny w tym stroju wsiadłby do dorożki lub limuzyny z szoferem. Ale nie Dardanel - on traktuje siebie z dystansem i przymrużeniem oka, więc wskakuje na rower...
Ten opis stanowi nie tylko charakterystykę bohatera "Baśni o królu Dardanelu". Wszystko, co napisałam powyżej, odnosi się także do twórczości autora tej książki, Janusza Stannego. Błyskotliwa erudycja, wyczucie stylu, trochę kpiarski humor i warsztatowa wirtuozeria sprawiają, że profesor Stanny to od lat arbiter elegantiarum polskiej ilustracji. A dzięki temu, że nie zwraca uwagi na przemijające ilustratorskie mody, zawsze pozostaje w awangardzie.
Bardzo się cieszę, że król Dardanel powrócił, przyodziany godnie w świeże, błyszczące okładki przez wydawnictwo Wytwórnia. Mam na swojej półce jeszcze kilka książek dawno temu opracowanych graficznie przez Janusza Stannego, które z przyjemnością zobaczyłabym dzisiaj w księgarni. Na przykład "Ale smok nie będzie groźny" Vachel Lindsay - ale to już całkiem inna historia...