"Pewnie, że Lotta
umie jeździć na rowerze"

Autor: Astrid Lindgren

Ilustracje: Ilon Wikland

Tłumaczenie: Anna Węgleńska

Wyd. Zakamarki, Poznań 2007


Lotta ma pięć lat i nie chce już jeździć na swoim dziecinnym, trójkołowym rowerku. Chce mieć prawdziwy, dorosły rower! Lotta złości się, gdy się jej mówi, że jeszcze nie potrafi jeździć na rowerze. A to przecież nieprawda, bo potrafi. Tyle, że. po kryjomu.

Astrid Lindgren, autorka obrazkowej książki "Pewnie, że Lotta umie jeździć na rowerze", z właściwym sobie ciepłem pokazuje, jak trudno jest być najmłodszym dzieckiem w rodzinie, a już zwłaszcza, gdy obok bawi się starsze rodzeństwo, a "maluch" może co najwyżej przeszkadzać. Różnica wieku między dziećmi zamieszkującymi dom przy ulicy Awanturników wyklucza pięcioletnią Lottę z niektórych zabaw, w których aktywnie uczestniczy jej starsze rodzeństwo, znane dobrze czytelnikom także z dawno wydanych w Polsce części o Lotcie ("Dzieci z ulicy Awanturników", "Lotta z ulicy Awanturników"). Dziewczynka, siedząc na słupku przy furtce swojego domu, z nieukrywanym żalem obserwuje ścigających się szaleńczo na swoich rowerach Jonasa i Mię - też chciałaby mieć własny rower.

Lotta nieprzypadkowo marzy właśnie o rowerze, w tym przypadku symbolu dorastania, przezwyciężania dziecięcych ograniczeń i "równania w górę". Uparta i zdeterminowana pięciolatka ucieka się wreszcie do przebiegłego "zwędzenia" roweru cioci Berg! Zdobywszy zaś wymarzony pojazd, nie baczy na ryzyko ani na konsenwencje, lecz postanawia udowodnić wszystkim, co potrafi.

Trudno się chyba nie zgodzić, że Astrid Lindgren opowiadając, spisując swoje historie, miała niezwykły dar empatii w stosunku do małych czytelników, do których także "Lotta..." jest przecież adresowana. Empatii i zrozumienia, o jakie wbrew pozorom trudno dziś w książkach dla dzieci. I, jak mało który autor literatury dziecięcej, Astrid Lindgren bezbłędnie potrafiła pokazać całą złożoność psychiki pięcioletniej bohaterki, a także sugestywnie i prawdziwie naszkicować relacje w jej rodzinie (tak między rodzeństwem, jak między dziećmi i rodzicami).
I dlatego najnowsza propozycja wydawnictwa Zakamarki (z pędzącą już na swym własnym rowerze Lottą na okładce) wpisuje się w kanon opowieści obowiązkowych na dziecięcej półeczce, wśród książek mówiących o trudnościach, jakie napotyka na swojej drodze do samodzielności najmłodsze dziecko w rodzinie.

Dodam, że książka jest przepięknie zilustrowana przez Ilon Wikland, której ilustracje tworzą z prozą Astrid Lindgren niezwykły, wręcz organiczny duet.

Nie zdradzę chyba zakończenia pisząc, że Lotta nauczy się jeździć na rowerze, a wręcz spróbuje jazdy "bez trzymanki". Bo w końcu żadne stłuczone kolano, czy nabity na czole guz, nie są w stanie zatrzymać rozpędzonego, niczym rower cioci Berg, procesu dziecięcego dorastania...

alistar1