"Morze Trolli"

Autor: Nancy Farmer

Tłumaczenie: Jacek Drewnowski

Wyd. Jaguar, Warszawa 2005


         8 czerwca 793 roku Wikingowie napadli na Świętą Wyspę Lindisfarne, wyrżnęli zamieszkujących ją zakonników i zakonnice, a zabudowania spalili. Następnie ruszyli w kierunku pobliskich osad, paląc i grabiąc, a część mieszkańców biorąc w niewolę. Fakt ten wstrząsnął Anglosasami, którym do tej pory wydawało się, że są chronieni przez morze przed wszelkim niebezpieczeństwem. Nikt nie przypuszczał również, że spokojni mnisi mogą stać się celem ataku. Kolejne dwieście lat pokazało, jak bardzo się mylili...
Wokół tego wydarzenia, które tak bardzo zmieniło ówczesny świat, Nancy Farmer osnuła swoją opowieść o jedenastoletnim Jacku, uczniu barda z niewielkiej wioski w Northumberlandzie.Chłopiec zostaje wraz ze swoją pięcioletnią siostrą porwany przez berserkerów na ich okręt. Udaje mu się uratować siebie i Lucy przed sprzedażą w niewolę Piktów, bo dowódca okrętu - Olaf Jednobrewy - chce mieć swojego barda, by ułożył pieśń o jego czynach. Jack nie wie jeszcze, że płyną na spotkanie o wiele większych niebezpieczeństw niż tylko praca ponad siły... Będzie musiał zmierzyć się zarówno ze stworami rodem z legend, nieszczęśliwą i samotną, a przez to wrogo nastawioną do dobrze traktowanego przybłędy dziewczyną, jak również sam ze sobą.

To doskonała książka, w której wydarzenia opisane w sagach skandynawskich harmonijnie mieszają się z faktami historycznymi, a w to wplatają się jeszcze losy bohaterów, wymyślonych przez autorkę. Pełno w niej przygody, walki - czasem nawet bardzo krwawej, a jednocześnie obfituje w wydarzenia zmuszające do zastanowienia nad nami i naszą kulturą. Walhalla i niebo chrześcijańskie, i jeszcze Norny - przesłanie, że nasze życie będzie takie, jakie sami sobie wybierzemy... Postawa Jacka, podporządkowanie się poczuciu odpowiedzialności za młodszą siostrę tylko dlatego, że słabsza i z miłości po prostu - to zadziwia, ale i zachwyca. A mnie dodatkowo sprowokowało do pytania, czy mój syn również byłby gotów do poświęceń na rzecz swojej małej siostry.
Cieszy, że nie ma tu poza Frith postaci jednoznacznie negatywnej. Wikingowie rabują, ale też wypływają na wyprawy kupieckie - są ludźmi morza, taką mieszanką piratów i kupców; ich okrucieństwo równoważą sceny oczekujących na powracających z wyprawy członków ich rodzin, sceny powitań i pożegnań, opłakiwania bliskich, którzy zginęli na wyprawie. Na tym tle nie dziwi więc, że chłopca smuci śmierć Olafa, mimo, że to właśnie przez niego został wzięty do niewoli.
Odwrotnie trolle: dla Jacka są bardzo uprzejme i pomocne w jego wyprawie, ale Runa uświadamia mu, że to tylko z racji niecodzienności misji chłopca. Bo trolle są po prostu dzikie, choć honorowe. Innym razem, w innej sytuacji to będą wrogowie.
To nie jest jednoznaczna czarno - biała bajka, gdzie zło jest zawsze brzydkie, odstręczające i w końcu przegrywa, a dobro piękne i niezwyciężone. Równowaga: "Życie i śmierć toczą nieustanną bitwę. Na tym świecie szczęście nie może istnieć samotnie."- tak odpowiada Jackowi stary wojownik na zarzut, że to niesprawiedliwe żyć w poczuciu zagrożenia, tymczasowości. Mógłby jeszcze dodać, że szczęścia i harmonii należy szukać w sobie, wtedy nie są one zależne od wydarzeń wokół nas.

Autorce należy się ogromne uznanie za prostotę opowieści, którą udało jej się zachować mimo nagromadzenia postaci, tłumaczowi za wspaniały przekład- w zgodzie zarówno z rytmem sag, jak i ze współczesnym językiem. Bez wahania podsunę tę książkę do czytania mojemu trzecioklasiście, choć to prawie czterystustronicowy wolumin. Żywy język i wartka akcja powodują, że nie czuje się tej objętości podczas czytania.
Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy. Mam nadzieję, że drugi tom będzie równie dobry, bo w moim odczuciu pani N. Farmer może się okazać godną następczynią R. R. Tolkiena...

i2h2