"Pan Kuleczka"

Ilustrator: Elżbieta Wasiuczyńska

Autor: Wojciech Widłak

Wyd. Media Rodzina, Poznań 2002


Recenzja pierwsza

          Czy twoje dziecko jest żywiołowe jak kaczka Katastrofa, poważne jak pies Pypeć, a może to dopiero maleńka muszka Bzyk-Bzyk? Książka Wojciecha Widłaka to w istocie opowieść o ciepłej, mądrej, normalnej rodzinie, ukryta pod zgrabną maską bajek o Panu Kuleczce i jego zwierzętach. Dzięki temu spodoba się maluchom, rozbawi dorosłych. Sam Pan Kuleczka to opiekun idealny - ma mnóstwo czasu na rozmowy, cierpliwie odpowiada na pytania, łagodzi spory, potrafi zrobić wszystko z niczego. Opowiastki są kopalnią prostych życiowych prawd o tym, że "smutek ucieka od przytulania, tak jak ciemność od lampki", a rodzina jest jak zupa jarzynowa. Kaczka Katastrofa kipi energią, pies Pypeć jest raczej typem powolnego myśliciela, a przecież nie mogą bez siebie żyć, zupełnie jak rodzeństwa w naszych domach. Historyjkom towarzyszą optymistyczne, kolorowe ilustracje Elżbiety Wasiuczyńskiej.

Czytelnikom w każdym wieku polecam ogrzać się w atmosferze domu Pana Kuleczki.

silije.amj


Recenzja druga

          Nie jest łatwo znaleźć książkę, która zadowoliłaby trzylatkę, dziesięciolatka, Mamę i na dodatek Tatę, który w ogóle nie przepada za książkami dla dzieci.

"Pan Kuleczka" zainteresował nas wszystkich. Co więcej, ostatnio mój mąż stwierdził, że skoro w prezencie urodzinowym chcę dać siedmioletniej dziewczynce "Pana Kuleczkę", to on musi (!) zdążyć przed zamknięciem księgarni.

Koleżanki, chrześniaków, znajome dzieci od paru lat obdarowujemy książeczkami i kalendarzami z Panem Kuleczką, psem Pypciem, kaczką Katastrofą i muszką Bzyk-Bzyk.
W niejednej rodzinie mieszkają te postacie, kryjąc się pod zwykłymi imionami dzieci i ich rodziców. I to jest to, co szczególnie przyciąga nas do bohaterów tej serii: to, że są prawdziwi, a historie, które przeżywają, zdarzają się na co dzień.

Nie byłoby Pana Kuleczki, gdyby nie dwoje autorów: Wojciech Widłak i Elżbieta Wasiuczyńska. Zasługą Pana Wojciecha są proste i mądre teksty, zaś Piękne pastelowe ilustracje Pani Elżbiety wypełniają te książki domowym ciepłem. Kuchnia, pokoje, przedział pociągu pełne są bliskich czytelnikom szczegółów: kubek, obrazek, puzzle, blacha do ciasta. Za sprawą kalendarza, który ukazuje się od dwóch lat, jedną z ilustracji, przedstawiającą kuchnię mam powieszoną na szafce kuchennej. Pod nią jest napis: "Po co gotować coś niesmacznego, jak ugotowanie czegoś smacznego zajmuje tyle samo czasu - kaczka Katastrofa." W pokoju mojego syna wisi natomiast mądrość psa Pypcia: "A skąd wiadomo, że świat naprawdę istnieje?"

- Nie, nie, nie - powiedziała kaczka Katastrofa, a ja powtarzam za nią:
- Nie, nie, nie, nie możecie nie przeczytać tych opowiadań, nie możecie nie zobaczyć tych ilustracji.

mama_kasia


kolejność przedstawionych recenzji jest przypadkowa (bromba.pl)