"Trzy światy czyli Maryśka,
Anioł i szalona Muneguita"

Autor: Krystyna Januszewska

Wyd. Zysk i S-ka Poznań 2005


          Co się stanie, gdy nagle na doskonale uporządkowany świat szesnastolatki spadnie klęska, kiedy w jednej chwili straci ona dostatni dom, kontakt z matką, oparcie w ojcu? Co może się zdarzyć, kiedy nagle okaże się, że wokół mnóstwo nie tylko biedy i braku miłości, ale również pospolitego oszustwa?
Nasze czasy sprzyjają rozważaniom "co będzie, jeśli zepchną mnie w dół", mnóstwo ludzi drży myśląc o perspektywie utraty pracy, a co dopiero całego dorobku życiowego... Nastolatki na ogół sytuację, w jakiej się znajdują, uważają za niewzruszoną jak skała - Maryśka nie jest tu wyjątkiem. Czy będzie potrafiła poradzić sobie z taką zmianą, a potem również stanąć twarzą w twarz z zagrożeniem?

Krystyna Januszewska zbudowała rzeczywistość, w której spotykają się różne światy, zarówno te realne, jak i te całkowicie nierzeczywiste. Przenikają się świat materialnego dostatku i komercji ze światem ubóstwa, a nawet nędzy. Spotyka się świat dziecka wychowywanego w miłości ze światem dzieci z domu dziecka - "niczyich". Empiria miesza się z metafizyką, prawo z bezprawiem, bezpieczeństwo z poczuciem osaczenia. Mogłabym jeszcze długo wymieniać, bo tych światów, wbrew tytułowi książki, jest nie trzy, a chyba nieskończenie wiele, i wszystkie ogromnie prawdopodobne. Łatwiej niż nam się wydaje jest znaleźć się na miejscu Maryśki...

Autorce udało się napisać książkę dla wielu: miłośnik przygód znajdzie ich tu dla siebie całe mnóstwo, refleksyjny obserwator stosunków między ludźmi będzie patrzeć na rodzącą się przyjaźń (a może miłość, kto wie), ktoś pochyli się nad zjawiskami nadnaturalnymi, a ktoś inny dostrzeże paradoks jedynaczki, głębiej umiejącej wniknąć w sprawy zamkniętej grupy dzieci niż to się udaje dorosłym wychowawcom. Jako, że jestem na to wyczulona, zachwyciła mnie też mnogość odniesień do mitologii, a szczególnie fragment, w którym osierocona dziewczynka poświęca coś dla niej najcenniejszego, jedynego, żeby ratować matkę Maryśki. A wszystko to opowiedziane lekko i ciekawie, ale jednocześnie tak, że wraca do czytelnika miesiącami, zachwycając, a nie pozwalając się zdefiniować.

Kiedy czytałam tę książkę, zastanawiało mnie odkrywanie swego rodzaju bezradności w dorosłych, otaczających bohaterkę (a równocześnie narratorkę). Nawet chwilami myślałam: kolejna książka o mądrych i sprytnych nastolatkach i głupich dorosłych. Ale nie: wszystko okazało się dużo głębsze, bardziej skomplikowane.

Być może kiedy zajrzycie na tę stronę za kilka miesięcy, recenzja tej książki będzie inna - żyje ona we mnie i nadal zaskakuje coraz to nowymi światami...

Być może będę chciała je jeszcze opisać.

i2h2