"Czasami się zwijam w kuleczkę"

Ilustrator: Charles Fuge

Autor: Vicki Churchill

Tłumaczenie: Natalia Usenko

Wyd. Egmont, Warszawa 2004


          "Czasami się zwijam w kuleczkę" Vicki Churchill w pięknym przekładzie Natalii Usenko to tylko pozornie opowieść o pewnym dniu z życia małego wombata. W domu, w którym są małe dzieci, znalezienie alter ego tego małego zwierzaka nie powinno przysporzyć większych trudności... Wszak najgrzeczniejsze nawet dziecko od czasu do czasu miewa w sobie coś z małego "diabełka" i potrafi nam, rodzicom, dać nieźle w kość...
Nasz bohater, sympatyczne australiskie zwierzątko, to tak naprawdę niesforne, pełne niespożytej energii dziecko, ciekawy swiata mały odkrywca, którego wszędzie pełno. Wombat lubi hałasować, brudzić się, skakać i akcentować swoją obecność wcale nie dlatego, że jest niegrzeczny, czy chce komuś szczególnie dokuczyć, ale dlatego, że odczuwa z tego powodu nieokiełznaną, dziecięcą radość i satysfakcję z poznawania świata wszystkimi możliwymi zmysłami.

Książeczka tryska pozytywną energią. Mały odkrywca nieźle się natrudzi i zmęczy, nim wieczorem swoją opowieść zakończy słowami: "Gdy dzień już się kończy/ Ja biegnę z daleka/ Tam, gdzie jest mi dobrze/ Gdzie ktoś na mnie czeka". To stwierdzenie weszło już zresztą na dobre do naszego domowego słownika najchętniej cytowanych książkowych powiedzonek. Zakończenie "pracowitego" dnia w czułych objęciach mamy jest tu trafnym pokazaniem dwóch różnych biegunów w życiu każdego dziecka, a więc z jednej strony rodzinnego domu, a z drugiej wszystkiego tego, co ma do zaoferowania świat.
Miła dla oka jest także strona graficzna książki, a szczególnie ilustracje, doskonale łączące się w całość z tekstem. Są wyraziste, nieprzesłodzone, fajne.
Udany, rymowany, przekład pani Usenko, o którym już wcześniej wspominałam, pozwala małym czytelnikom w krótkim czasie "sypać" z pamięci całymi zwrotkami.

alistar1