"- Pracując nad "Żółtą..." cały czas zastanawiałam się co jest bardziej żółte: słońce czy łubin, kurczaki czy piasek... i co jest żółte najbardziej. Teraz już jestem pewna, że bardzo trudno jest opowiadać o kolorze bez innych kolorów - i na palecie, i w ilustracji.
Krystyna Lipka - Sztarbałło
Dziękujemy za wypowiedź dla serwisu bromba.pl

Kiedy myślę o tej książeczce, to widzę oczyma wyobraźni nowe bajki na dobranoc, wyrastające z załamań kołdry. Są coraz większe, kolorowe i do końca nie wiadomo, jakie będą, gdy się całkowicie rozwiną.
Jedną z naszych ukochanych też jest żółta, choć nie ma w niej ani wyspy, ani papugi i opowiada o żółtym piesku mojego dziecka. Któregoś wieczoru przed laty wyrosła tak właśnie znienacka na łóżku, kiedy poduszka była niewygodna, a kołdra zbyt ciężka - i od razu zrobiło się przyjemnie i przytulnie. Przywiązała się do nas i czasem jeszcze zagląda do dziecięcych łóżek.
Też jest tajemnicza i nieprzewidywalna, nigdy nie wiemy, którędy tym razem powędruje. Dziś w nocy na przykład znienacka przybrała postać miękkiego białego zajączka i dopiero koło północy pokicała zmęczona przespać się - zapewne pod miedzą... Pewnie rano dowiem się czegoś więcej.
A może nie? Przecież to TAJEMNICA!
To nietypowa recenzja, tak jak nietypowa jest ta książeczka: minimum tekstu, niezwykłe ilustracje - zaproszenie do opowiadania przedziwnych historii. Bardzo lubi ją moje młodsze dziecko: ogląda, opowiada, a zawsze jest to inna historia... Czasem nawet nie jest żółta!